Coś czego na pewno nigdy nie dosięgnę
Na pewno znacie uczucie zawodu, rozczarowania. Myślałam że pewne rzeczy istnieją, są wokół nas przez co świat wydaje się lepszy. Myliłam się, byłam taka głupia. Mówię tu o przyjaźni. Nigdy nie zaznałam tego w prawdziwym słowa znaczeniu. Zawiodłam się na ludziach których nazywałam przyjaciółmi, którym ufałam, pragnęłam ich szczęścia. Oni byli jak duchy, nieuchwytni, chyba nieprawdziwi. Kiedy byłam w najgorszym okresie swojego życia mój przyjaciel po prostu przestał się do mnie odzywać, trwa to już ponad cztery miesiące. Kiedyś widziałam go na ulicy udawał że mnie nie zna. Wcześniej natomiast zdałam sobie sprawę że osobę którą znam ok sześciu lat tak naprawdę w ogóle nie znam i nigdy nie mogłam na nią liczyć, że jedynie ona jest najważniejsza i najbardziej skrzywdzona. Zrozumiałam że to tylko koleżanka z którą można dobrze spędzić czas ale nie dzielić się sobą. Inna z kolei jest wspaniałym rozmówcą, kocham to że mogę jej powiedzieć wiele, ale ona mnie nie rozumie, jest samolubna, zapatrzona w siebie, nie martwi się mną tak jak ja nią, nie dba i nigdy nie dbała o mnie, zawodzi mnie, a czasem rani nieświadomie akurat. I w końcu ostatnia osoba która również zaliczałam do osób dla mnie ważnych, moich przyjaciół. Ona uważała że moja choroba to wyolbrzymienie, nie potrafiła mnie zrozumieć, pomóc , wesprzeć. Nie chciała mnie widzieć zbyt często, raczej krepowała ją moja osoba, dlatego nie zabierała mnie ani nawet nie proponowała wspólnych wyjść czy zabaw. Czułam zawsze że jestem jak pionek, jej wyższość, protekcjonalność, straciłam do niej zaufanie, bezpieczeństwo jakie potrafiła mi kiedyś okazać swoją osoba. Czułam że przestała we mnie widzieć to co kiedyś, przestawałam się jej zwierzać i czułam dystans który się zwiększał. Sądzę że obie zaczęłyśmy przywdziewać pewne maski i nie pokazywać prawdziwych siebie, to zaczęło przypominać teatrzyk, ktoś pociągał za sznurki, a ja coraz bardziej cierpiałam. Czułam że coraz mniej ją znam. Wydawała mi się czasem egoistyczna. Nie wspierała mnie tak jak ja tego pragnęłam, była ona dla mnie bardzo ważna osobą dla niej mogłam zrobić tak wiele. Podziwiałam ją, chwaliłam, ceniłam, jest ona tak delikatna, jest jak słowik pośród szarej rzeczywistości, jednak stała się oziębłym i pozbawiony ptakiem, odrodziła się jak feniks ale jako ktoś inny. Przestała się śmiać jak kiedyś, stała się poważna, zdecydowana, protekcjonalna. Uleciała gdzieś jej siła witalna, zaczęło się czuć od niej mróz, a nie to cudowne uczucie którym kiedyś odurzała ludzi. Straciła dawny blask. Czułam się skrepowana jej sztywnym i dorosłym zachowaniem, a przecież znam ją jako żywą i pełną radości osobę, zaufana, dobra i czuła a nie jak teraz bawi się w podchody i stosuje gierki psychologiczne czy manipulacje. Straciłam w jednej chwili przekonanie że przyjaźń istnieje.Byłam głupia i naiwna. Dałam się nabrać , zmanipulować. Nie wiem w co mam teraz wierzyć, czego szukać, nawet straciłam wiarę w miłość, zostałam obdarta z mojego człowieczeństwa, czuje się naga i samotna. Wszystko to iluzja… Witam w piekle Nisa
Głosuj (0)
Nisa 15:45:16 7/01/2012 [
Powrót]
Komentuj
Dziewczyno. To ty nie wiesz, że ludzie mają to do siebie, że zawodzą? Czego oczekujesz od swoich przyjaciół? Że wszyscy będą doskonale rozumieć, co ty czujesz, o czym mówisz i o czym myślisz? Nikt nie jest idealny.
Twoja choroba to poważna sprawa - jeżeli w ogóle istnieje. Bo ja sądzę, że wyolbrzymiasz sprawę, robisz z siebie kogoś, kto doskonale zna się na rzeczy, a tak naprawdę nie wie nic. Nie wiem, co ty masz w życiu; z treści twoich notek wnioskuję, że masz bardzo dużo - i wcale tego nie szanujesz.
Czemu skupiasz się na tym, czego nie masz, zamiast na tym, co masz?
Bądź ostrożna w swoim życiu - bo teraz masz wszystko, a możesz nie mieć nic.
Oneiros 20:53:19 26/01/2012
public-gprs154597.centertel.pl | brak www IP: 178.56.71.38
I tak jesteś dla mnie wszystkim..
http://www.youtube.com/watch?v=0jVTMRR8Sho
Katalin 12:56:24 16/01/2012
89-78-127-191.dynamic.chello.pl | brak www IP: 89.78.127.191
Witaj
Cieszę się, że udało Ci się wyzdrowieć. Dzięki Twoim wpisom odzyskuję nadzieję, że moja chora na depresję córka również może sobie z nią poradzić..
Smuci mnie jednak to, że piszesz o przyjaciołach w czasie przeszłym.
Wiesz, jak byłam w Twoim wieku miałam przyjaciółkę, z którą byłam bardzo zżyta. Znałam ją od czasów podstawówki. Kiedy jednak poszłyśmy na studnia, nasze drogi trochę się rozeszły. Zaczęłam mniej z nią rozmawiać, powstawał coraz większy dystans między nami. A ja czułam się samotna. Często byłam na nią zła, że nie ma dla mnie czasu, że rzadko się spotykamy. Zachowywała się w taki właśnie sposób, jak opisujesz ostatnią ze swoich przyjaciółek. Stała się oziębła, trochę wyniosła, niekiedy nawet opryskliwa. A ja zamiast po prostu spojrzeć jej w oczy i zapytać, co się z nią dzieje, dusiłam w sobie coraz większą urazę. Dopiero po długim czasie zrozumiałam, jak bardzo jej życie było pomieszane.. Nie chcę tutaj prawić morałów, ani wyjść na jakąś panią dobra rada, ale porozmawiaj z nią. Szczerze. Spójrz jej w oczy i powiedz to wszystko, o czym tu napisałaś. Może i ona żyje w jakimś zamkniętym świecie i potrzebuje czyjejś pomocy, zrozumienia?
Życzę Ci powodzenia na dalszej drodze życia. Jesteś osobą o pięknej duszy i nie pozwól, by wkradały się w nią złość, ból i nienawiść.
Pozdrawiam serdecznie
Marzena 14:40:16 9/01/2012
89-78-127-191.dynamic.chello.pl | brak www IP: 89.78.127.191
Nie ma nic straszniejszego niż przyjaciel który zawiódł...Wówczas faktycznie się już przestaje wierzć w jakąkolwiek przyszłą przzyjaźń... Najgorsze, gdy odchodzi ktoś, w kim od zawsze mięliśmy oparcie i gdy idzie w momencie gdy się go najmocniej potrzebuje. Znam ten tragizm, jedna moja była przyjaciółka podszywała sie pod kogoś innego i rozmawiała ze mną błagając o to bym żyła, największym złem był fakt, że udawała śmiertelnie chorą osobę...Gdy się dowiedziałam obarczyła mnie winą a ja odeszłam, do dziś mi przykro mimo, iż minęło kilka lat wciąż nie umiem powiedzieć Jej cześć na ulicy. Inna odeszła gdy odcięła pętlę...Czasami mi tęskno, czasami żal. Wierzę, że trzeba pokładać nadzieję tylko w sobie, bo ludzie zawodzą. Co do poprzedniej notki. Cieszę się, że jest Ci lepiej i mam nadzieję, że już tak pozostanie.
Lilit 02:19:21 9/01/2012
zalogowany |
http://porcelanowe.wjo.pl/ IP: zalogowany