Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Dla wszystkich ludzi z problemami.

Okrutna pobudka

Właśnie otworzyłam szeroko oczy! Widzę to kim jestem i jak marnie się prezentuje. Jestem mizerna a mimo to wciąż jeszcze mam siłę aby trwać w tym obłędzie. Sądziłam że kiedy pozbędę się choroby wszystko będzie dobrze,że wszystko wróci do normy. Ależ byłam głupia. Nic już nie będzie takie samo. Ani ja,ani moje życie. To jest jak trucizna która raz w puszczona wciąż będzie krążyć w mojej krwi. Patrząc na to wszystko to chyba najlepiej by było skończyć ze sobą. Jednak było by to głupie. Było by to ucieczka. Żyję i będę żyć. Tak, właśnie w tym szaleństwie, w tej studni z której chyba nigdy nie wyjdę. W mojej głowie jest rewolucja. Walczą o mnie, a ja nie mam siły. Nic już nie wiem. Opadam w ciemność. Żyłam w jasności bo wszyscy wierzyli w mnie, pokładali nadzieje. Jednak Oni pokładali tą wiarę, gdy tak naprawdę jej nie ma.Prawda jest brutalna. Powracam tam gdzie moje miejsce. Ciemność.


Głosuj (0)

Nisa1 17:16:11 12/05/2012 [komentarzy 3] Komentuj

Epitafium

Koicie mój umysł ciepłymi i fałszywymi słowami.

Wpuszczacie jad do moich uszu.

Witacie się ale tak naprawdę żegnacie.

Jesteście tylko statystami w moim życiu.

Widzę was ale Wy mnie nie.

Umieram a Wy świętujecie.

Brawa dla was.

 

 

Mówię Hej i żegnam się.

Odchodzę i nie patrze jak powoli mnie zabijacie.

Umarłam, zostałam żywcem pogrzebana.

 

 

Szydercze maski tylko one was zdobią.

Opatulacie obietnicami, ale tak na prawdę porzucacie.

Wasza droga jest inna niż moja.

Mordercy, szydercy to wasze imiona a kłamstwo to znamiona.

 

Mówię Hej i żegnam się.

Odchodzę i nie patrzę jak powoli mnie zabijacie.

Umarłam, zostałam żywcem pogrzebana.

 

Oszalałam,straciłam cząstkę siebie.

Mój pogrzeb już trwa...

Widzę uśmiechy, nawet księżyc nie płacze.

Tylko chmury są takie krwawe.

Dlaczego?

Pytam i chcę odpowiedzi!

 

Dlaczego ja muszę ginąć setny raz a wy stoicie i się śmiejecie.

Ból spowija mnie ból...

 

Mówię Hej i żegnam się.

Odchodzę i nie patrzę jak powoli mnie zabijacie.

Umarłam, zostałam żywcem pogrzebana.

 


Głosuj (0)

Nisa1 20:48:22 29/04/2012 [komentarzy 3] Komentuj

Ciche słowa które wypowiadam

Każdy chciałby coś usłyszeć. Zostać obdarzony słowem, które będzie magiczne, niezwykłe a przede wszystkim pokrzepiające. Ja szalona,niezłomna wojowniczka wiatraków wypowiadam wiele słów.... Jest ich tyle że czasem się już gubię. Mogę powiedzieć że radzę sobie z depresją, że wciąż żyje, funkcjonuje. Jednak aby dojść do takiego levelu ;) trzeba bardzo być upartym, o tak to dobre słowo. W szpitalu byłam bardzo uparta i należałam do najbardziej niesfornych pacjentów i najbardziej kontaktujących. Potem wszystkie rozmowy z psychiatrami i odmówienie brania leków. Aż po terapie gdzie mój terapeuta chyba wychodzi z Siebie. Stałam się buntowniczką, jestem złośliwa i staram się łamać wszystkie moje ograniczenia które kiedyś wykonywałam z pokorą. Nauczyłam się tak wiele podczas tej choroby. Stoczyłam batalie o własne życie, nie powiem że jest pięknie i kolorowo, bo nie jest. Mam zaburzenie osobowości, stany melancholii, albo depresyjne, odechciewa mi się wszystkiego i jednym słowem mam wyjebane. Jednak przychodzi myśl kiedy wiem że trzeba wciąż walczyć i odnaleźć siebie. Mam kilku pomocników. Nie wiem co bym bez nich zrobiła. katalin, Nieznajoma i Anioł mogą czuć się wyróżnione. Straciłam sporo i zniszczyłam, a przede wszystkim uciekałam. Ucieczka to moja specjalność. To mój sposób na bezpieczeństwo. Jednak koniec uciekania. Jest tak wiele słów które wypowiadam ale wciąż nie padają te odpowiadanie czy wszystkie. Wiele osób czyta te moje wypociny i zawsze zastanawiam się kim jest i co myśli...Jednak pragnę coś powiedzieć. Drodzy rodzice którzy macie dzieci z wszelkimi problemami natury psychicznej, musicie być silni. Moja mama stoczyła ogromną bitwę o mnie, o swoje dziecko które bardzo kocha.Coraz więcej rodziców boryka się z depresją u swoich dzieci. To przykre, jednak jeśli choć raz pomyślicie jak trzeba, zatrzymacie się, możecie uratować swoje dziecko. Nie chciałam ratować mojego kolegę przed samobójstwem, a jednak musiałam to robić bo jego matka nigdy się nie zatrzymała. Nie bądźcie tylko statystami w życiu swoich dzieci, bądźcie namacalni i aktywni. Nie chcecie przecież stać nad trumną dziecka. A jeśli chodzi o was Drodzy wiecznie strudzeni to wiem że jak to czytacie nie wierzycie że można wyzdrowieć, wyjść, że najzwyczajniej pierdole głupoty. Jednak borykając się z chorobą poznałam masę ludzi, odbyłam pobyt w zacnym szpitalu i wiele razy zmieniałam psychiatrów. Wszystko to było lekcją życia, mam teraz doświadczenie, jestem zagubiona ale szukam drogi. Wy też szukajcie. Choć ogarnia was największe uczucie pustki, beznadziei a życie się sypie a rodzice są tak zjebani że aż głowa mała to powiem wam że i tak warto. Na każdy wasz powód dlaczego warto umrzeć mówię stanowczo NIE. Warto, po stokroć warto kurwa żyć. Pewnie to nikogo nie obchodzi ale ja się borykam z nadwagą, nie mam nikogo, przez moją chorobę zawaliłam szkołę, straciłam dwie bliskie mi osoby. Przeżyłam okrutne starcie ze szpitalną rzeczywistością a do tego masę innych tragedii. Nabawiłam się traumy, uprzedzeń i wiecznego bakcyla jednak żyje i walczę z tymi pieprzonymi wiatrakami. Nie będę się rozpisywać bo powstał by referat na 20 stron o moich doświadczeniach i przygodach jeśli można tak to nazwać. Kończę już moje pierdolenie i zastanówcie się czy warto walczyć?

"Świat można poprawić zaczynając od samych siebie"


Głosuj (0)

Nisa1 02:05:57 16/04/2012 [komentarzy 1] Komentuj

Zawsze idealna....

Cisza, pustka, gniew,wstyd i beznadzieja to kotłuje się w mojej głowie, może duszy czy to ma znaczenie? Jestem sama po mimo przyjaciół. Jestem sama ze swoim chorym światem, uciekam bo nie chce czuć, myśleć.... tak najlepiej mi wychodzi ucieczka. Znów przywdziewam maskę i spokojnie koje ból.... wiem jestem żałosna i nawet nie będę zwalać swego stanu na chorobę... może jej już nie mam a może mam. Tak długo i dobrze FUNKCJONOWAŁAM. Jestem teraz człowiekiem ale nie wiem jakim...Strasznie się pogubiłam, nie chcę się użalać nad sobą, nie chce współczucia czy litości. Jedyną rzeczą jaką bym zrobiła to bym niektórym ludziom rozkurwiła mordę że by nie wstali. Jestem buntowniczką... Nigdy nie miałam kiedy popełnić błędu, zawsze idealna. A teraz jestem małym szatanem. Huśtam się kolejny raz nad przepaścią, o tak raz w prawo raz w lewo. Jednak powiem Wam coś, może jestem pojebana, może jestem dziwna, nieskładna, rozchwiana emocjonalnie, ale ja wciąż walczę i wciąż żyje i będę żyć nawet jeśli osiągnę punkt krytyczny. Szpital dał mi bardzo ważna lekcje której nigdy nie zapomnę... I dzięki niej kiedyś będę stała u boku Was wszystkich jak człowiek. Kiedyś przestanę się huśtać i zasiądę spokojnie w mojej głowie. Nim to się stanie pewnie minie sporo czasu, jednak to czas jest najlepszym lekarstwem... Dziękuje mojemu Aniołowi i Katalin, które są moją nadzieją w najbardziej pochmurne dni i zawsze patrzą na mnie ciepłym spojrzeniem. Wiem że z nimi mogę góry przenieść.


Głosuj (0)

Nisa1 21:37:56 6/04/2012 [komentarzy 1] Komentuj

Koncert życzeń

Znów nadchodzą dla mnie ciężkie dni...Dodatkowo pogada niczego nie ułatwia, ciągle pada, jest zimno i ponuro. Podobnie chyba jest z moją dusza i umysłem, mój mózg myśli wolniej a dusza jest melancholijna. Jednak nie tylko dla mnie jest to trudny okres. Moi przyjaciele, każdy z osobna przeżywa swój dramat. Serce mi się kraja kiedy o tym myślę...Tak bardzo bym chciała aby im się ułożyło. Aby Pornożelka była wesoła i pomyślnie zdała maturę, aby Grzyb wiódł lepsze życie i nie bał się niczego. Aby Turek żył jeszcze kupę lat, moja Katalin niech da się porwać uczuciom i wie jak pokierować swym życiem, aby ta pozytywna energia była z nią. Nieznajoma wyszła z choroby albo przynajmniej jej się nie poddała. Niech Kruliś znajdzie swoje miejsce na ziemi(oby to było koło mnie ) i nie smuciła się więcej.Mój Anioł niech powstanie, niech wypręży dumnie swe skrzydła i oddycha świeżym powietrzem szczęścia i miłości. Zawsze podnoszę się kiedy Oni się podnoszą jednak gdy opadają ja opadam również...Ja też walczę wciąż ze sobą, prowadzę zażartą wojnę z moimi terapeutami a czasem uciekam i kule się w koncie i odpływam do swojego świata. Chcę wrócić do tej nieważkości umysłu, do tego mojego obłędu, ale z drugiej strony wciąż biegnę przez prawdziwe życie, i choć potykam się to biegnę dalej, czy ten bieg zakończy się metą? A jeśli chodzi o pogodę to wiem że kiedyś na pewno przestanie padać deszcz dla moich przyjaciół, bo po chmurnym niebie zawsze wychodzi słońce.

 

Czasem słońce, czasem deszcz...


Głosuj (0)

Nisa1 11:51:09 3/04/2012 [komentarzy 2] Komentuj

Antydepresancie

Nie wiem czy to przeczytasz, jednak postanowiłam napisać. Jak wiesz nie biorę już długo żadnych leków, nawet nie korzystam z wizyt u psychiatry, jedynie uczęszczam na terapie. Jest mi trudno, kiedy brałam leki wszystko było łatwiejsze, humor sam przychodził. Przeszłam przez swoje małe piekło, jednak możliwe że to miało mnie wzmocnić na przyszłe chyba trudniejsze lata. Żadne leki nie sprawią że wyzdrowiejesz, powtarzam żadne, z czasem działają jak PLACEBO. Otumaniają nas, wprawiają w dobry nastój ale nie sprawiają że choroba znika, ze jesteśmy zdrowi. Pewnie brzmi to dziwnie, nieprawdopodobnie, jednak wiem,pamiętam uczucie kiedy myślałam ze nie wyrwę się z tej choroby. Zaczęłam ją akceptować, i tylko na niby walczyłam.Teraz walczę, jestem blisko celu....bardzo blisko, choć nie ukrywam że bywają gorsze dni.Jeśli chcesz naprawdę wyjść z tej choroby musisz tego pragnąc bardziej niż czegokolwiek, zmierzyć się ze swoim diabłem.Znam coraz więcej osób które wychodzą z tego, i to nawet po kilku latach. Wszystko dzieje się w Twojej głowie, Ty sama musisz pokonać wszelkie schody, i mury w Swoim umyśle. Ktoś mi kiedyś napisał w komentarzu że wmawiam sobie chorobę, i tylko pragnę czyjeś uwagi, sądzę że ta osoba nie znając mnie oceniła mnie, nie zdziwiłabym się gdyby zrobiła to czytając tylko jeden wpis a nie wszystkie które przewijały się przez niecały rok. Gdybym pragnęła uwagi mogłabym zrobić coś zupełnie innego, chociaż by próbować się zabić, co stwierdzam ze jest najgorszym a nawet tchórzliwym posunięciem.Jednak kiedyś sądziłam że to dobre, nie dla zwrócenia uwagi, tylko aby pomóc sobie z tym czego nie potrafiłam "ogarnąć".

Ps. Pozdrawiam Cie gorąco i trzymaj się.Zawsze możesz napisać, jeśli będziesz mieć ochotę;)


Głosuj (0)

Nisa1 01:11:49 28/03/2012 [komentarzy 2] Komentuj

Chwila refleksji

Minęło ponad pół roku odkąd stwierdzono u  mnie depresje. Mam za sobą spory bagaż doświadczeń.Na moją rodzinę spadło ogromne brzemię w postaci mojej choroby. Ich nastawienie ewoluowało z czasem trwania mojej choroby.Najpierw niedowierzanie, potem szok następnie smutek aż doszło do współczucia. Jednak z czasem choroba tylko pozornie ustępowała. Zaczęła zmieniać moją osobowość.I choć wydawać się mogło że lepiej wyglądam to każdy mój wybuch był mocniejszy niż poprzednie we wcześniejszy, stadium choroby.Zaczęła jak rak truć mój umysł i ciało. Zaczęłam zatracać się w obłędzie,  myśleć że nie jestem człowiekiem bo nie wiedziałam jaka jestem ani kim jestem. Nie przyjmowałam do wiadomości swojej choroby, kłóciłam się ze sobą, raz wygrywała stara ja a innym razem ta nowa przerażająca mroczna. Dowodzę temu wpisy na blogu raz były negatywne raz pozytywne. Wciąż nie wiem kim jestem przez głowę przebija mi się tyle myśli jednak nie potrafię ich uformować czy nawet pojąc. Jest tylko jedna która trzyma mnie twardo na ziemi a mianowicie taka że żyję.Może się to wydawać głupie  jednak  dla  mnie  jest  to słowo klucz.Podczas mojej wewnętrznej przemiany całej tej bitwy zraniłam tylu ludzi, bardzo mi drogich.Sam fakt że na ich barki spoczęła wiadomość że choruje a na dodatek wszystkie moje kaprysy, złość, samolubność, liczne pretensje, oskarżenia, zamykanie się w sobie, ograniczanie kontaktu, sprawianie im przykrości, jest tego tak wiele....Tak wielu przeze mnie cierpiało, płakało a nawet zostało obrzucone błotem. Jadnak czasu nie cofnę, mogę tylko cicho prosić o przebaczenie. Stałam się zimna dlatego że nie chciałam tak cierpieć, chciałam mieć swój świat jednak krzywdziłam tym bliskich. Nie radziłam i nie radze sobie w dalszym ciągu ze sobą choć są drobne poprawy. Chociaż nie wiem bo mam nawroty choroby, powracają lęki i koszmary związane ze szpitalem, wszystko wraca a ja znowu kule się i płacze bo nie chce czuć niczego. Udaje twardzielkę gdyż moja kochana mama sama popadała w stan depresyjny patrząc na mnie, to ją przytłaczało, gasła w moich oczach, widziałam jak cierpi. Czara goryczy się przelała. Postanowiłam dla niej i siebie czuć się lepiej, jednak nie jest lepiej.Jednak staram się być silna  dla niej bo widzę jak ona odzywa. Dostrzegam każdą poprawę, są małe i bardzo długo trzeba na nie czekać. Nie wiem co przyniesie przyszłość, oby była owocna.

Pragnę przeprosić: Katalin,Grzyba oraz Pornożelke.


Głosuj (1)

Nisa1 00:03:32 11/03/2012 [komentarzy 3] Komentuj

Spotkanie

Spotkałam na drodze Anioła, nie wiedziałam że jest nim, jego spojrzenie było mętne i bez blasku, jego skrzydła znikły wraz z przybyciem na ziemię. Zaryzykowałam. Zaprosiłam Anioła do swego życia i serca. Wiem co to znaczy dobro, uczę się od niego tego uczucia każdego dnia. Drogę zastępują mi węże, podstępne a zarazem piękne, jednak Anioły są wśród mnie. Mam ich kilka wokół siebie. Ich uśmiech topi lud a dotyk grzeje w najchłodniejszy dzień. Jeśli nie widzisz swojego Anioła to jesteś ślepy i zepsuty. Ale nie mnie osadzać bo sama błądziłam w odmętach tego świata, gdzieś w ciemności. Byłam Ślepa i zatruta. Nie jestem jeszcze czysta, pozostałości trucizny wciąż krążą w mojej krwi, pozwalając się zataczać. Jednak jestem pewna że nie zostanę unicestwiona. Mam po co żyć i śnić a moje Anioły zawsze będą gdzieś w moim sercu.


Głosuj (0)

Nisa1 16:22:40 1/03/2012 [komentarzy 2] Komentuj

Niespodzianka Kurwa

Byłam już tak blisko celu, tak blisko....na samym szczycie, jednak się stoczyłam. Kurwa mać to boli. Dałam się nabrać. Zatańczyłam na balu szaleńców, na maskaradzie szyderców. Życie którego zasmakowałam, teraz zachłysnęłam się nim. Witaj z powrotem Niso w szeregach diabła, i pamiętaj nie prędko z tond wyjdziesz.


Głosuj (0)

Nisa1 19:48:55 21/02/2012 [komentarzy 5] Komentuj

Wyzwanie

Usłyszałam ostatnio że jestem bohaterką, gdyż chorując na depresję która jest trudna do pojęcia, do wyleczenia, ja stawiam jej czoła. Jestem uparta, bo ? nie biorę leków, nie jestem pod stałą kontrolą psychiatry, a co najważniejsze nie jestem na oddziale. Na początku sądziłam że poradzę sobie sama z tą chorobą że łatwo ją pokonam. Jednak to nie jest w ogóle proste. Wciąż choruje, jednak chce wyzdrowieć, i staram się po prostu każdego dnia wstawać, chodzić do szkoły i próbuje  wyglądać jak normalna nastolatka.Czasem nawet takie życie mnie przerasta, jednak wciąż żyje.... nie tak jak ostatnio kiedy chciałam się zabić i dziwnym przypadkiem trzymałam nóż......Mam swój świat, otchłań ale kiedyś na pewno będzie dobrze.


Głosuj (0)

Nisa 17:41:33 14/02/2012 [komentarzy 1] Komentuj